Przez głowę wciągam czarną sukienkę i zapinam ją suwakiem po boku. Włosy związuję w ciasnego koka. Jak na córkę premiera przystało. Jestem gotowa. Ostatni raz patrzę w lustro, z dzbanka biorę dwie białe róże i wychodzę z pokoju. Z dołu dochodzą głosy. Głosy pełne smutku. Ignoruję je. Obiecałam sobie, że nie będę płakać. Jeszcze nie teraz. Schodzę po schodach i nie obrzucając nawet spojrzeniem dwóch ważnych dla mnie kobiet, wychodzę przed dom. Deszcz spływa mi po policzkach i moczy włosy. Przebiegam przez podwórko i wsiadam do czarnego samochodu. Czuć w nim nieprzyjemny zapach. Zapach śmierci. No, przynajmniej dla mnie. Ale co tu się dziwić, skoro pojazd pochodził z zakładu pogrzebowego. Kwiaty kładę obok na siedzeniu. Spoglądam na okno i obserwuję biegające po niej krople deszczu.
Z torebki wyciągam telefon- Iphone najnowszej generacji- i odblokowuję go. Uśmiechają się do mnie trzy twarze. Moja, Louis'a i Harry'ego. Moje usta wyginają się w smutny uśmiech. To zdjęcie zrobiliśmy dzień przed ich wyjazdem., w ten sam, w który się zaręczyli. Dobrze pamiętam tamten wieczór. Byli tacy szczęśliwi. Szczególnie Louis, planował to wszystko od dawna; zaręczyny, wyjazd do Irlandii. Siedzieliśmy wśród walizek, ubrań i toreb. Obiecali, że jak wrócą to zabiorą mnie gdzie tylko zechcę. Ale potem…
Do samochodu wchodzą dwie kobiety, obie ubrane na czarno w kapeluszach. Anne, mama Harry'ego, którą traktuję jak drugą matkę, siada kolo okna, a moja rodzicielka na środku, obok mnie. Po chwili w samochodzie rozlega się cichy szloch. Nie, Angel, ty nie będziesz płakać. Jesteś silna. Opieram głowę o okno, ale zaraz się prostuję. Na zaparowanej szybie piszę: "Jedziemy na pogrzeb. Na pogrzeb, który nie ma sensu". Te dwa zdania chodziły mi głowie od jakiegoś czasu. Ale to była prawda, ten pogrzeb nie będzie miał sensu. Dlaczego robimy chłopakom pogrzeb, choć oni mogą nadal żyć? Jaki ma sens chowanie w ziemi pustych trumien? To nie ma sensu. Życie nie ma sensu. Dopóki on się nie znajdzie. Powiedziałam "on"? Chodziło mi oczywiście o "ich".
Samochód nawet nie parkuje, bo ja od razu z niego wyskakuję. Chcę się oderwać od moich chorych myśli. Za mną wychodzą dwie matki. Na placyku nie ma nikogo więcej. Ojciec, a także premier Anglii i jak dla mnie skończony sukinsyn, znienawidził Loui'ego, kiedy ten wyznał mu, że jest gejem. "Nie jestes już moim synem! Nie chcę mieć w rodzinie pedałka!", powiedział wtedy. Chyba myślał, że ja i mama myślimy podobnie, bo zdziwił się kiedy nie chciałyśmy wyrzucić Boo za drzwi. Dał nam wtedy obu w twarz i wyszedł trzaskajac drzwi. Następnego dnia, w gazetach były jego zdjęcia, na których obmacuje po cyckach niejaką Veronikę Fox, modelkę na skalę światową, choć dla mnie była zwykłą dziwką.
Stoimy pod drewnianym, małym kościołem. Jego dwuskrzydłowe drzwi otwierają się i na zewnątrz wychodzi drobny, stary pastor Gregory. On, jako jedyny z duchowieństwa, zgodził się odprawić gejowski pogrzeb. Wspomagał on moją tajemną organizację HAPT (homosexuals are people too). Dbał o to, żeby nikt nigdy mnie nie podejrzewał o napisy na murach czy róźne plakaty. Dzięki niemu uchodziłam za grzeczną córunię tatusia, czy jak ja sama siebie nazywałam- dziewczynkę na posyłki.
Matki zgodnie zdecydowały, że nie będziemy robić mszy dla trzech osób. Bo po co? Ósemka chłopaków, mniej więcej w moim wieku wynosi w kościoła dwie trumny. Przechodzą obok nas, a jeden z nich szczypie mnie w tyłek. Piszczę cicho. On, słysząc to, śmieje się gardłowo i syczy coś na kształt: "To dopiero początek, Skarbie." Ignoruję go i ruszam w stronę cmentarza. Wybrałyśmy ustronne miejsce na samym końcu, tuż przy murze.
Trumny lądują w grobach. Każda z nas wrzuca na trumny po jednej róży. One ciemnoczerwone, ja białe. Żaden z nich nigdy nie lubił czerwonych róż. Ziemia powoli spada na drewniane wieka. Pastor zaczyna coś mówić, ale ja jestem zbyt pochłonięta swoimi myślami by go słuchać. Uderzam baleriną o ziemię. Nie dopuszczam do siebie myśli, że to co się właśnie wokół mnie dzieje jest konieczne. Że oni naprawdę nie żyją… Nawet nie zauważyłam kiedy grób został całkowicie zakopany i mężczyźni ustawiają nagrobek. Pastor kończy mówić. Matki odchodzą, ale ja stroję bez ruchu.
-Angel, Skarbie, idziesz?- słyszę za sobą głos rodzicielki.
-Wrócę na piechotę, mamo…- odpowiadam.
Słyszę jak się oddalają. Siadam na ławeczce i patrzę na nagrobek. Pod nazwiskami i datami widnieje cytat. "Love is love". Samotna łza spływa mi po policzku.
•
Wracam do domu okrężną drogą. Nie chcę kierować się do centrum miasta. W końcu nadal jestem córką premiera, a jakby zobaczyli mnie całą zapłakaną, to na pewno zaraz wyszło by na jaw, że mój "ukochany" tatuś miał synka "pedałka". A wtedy, oczywiście, mnie by się za to dostało. Szybkim krokiem przemierzam kolejną uliczkę, pocierając rękami o zmarźnięte ramiona. Byłam na tyle mądra, że nie wzięłam płaszcza.
Mieszkamy na obrzeżach miasta, w dużym domu na uroczym osiedlu Sunny Glade. Co za idiotyczna nazwa. W każdym razie, wracając… Ojciec łaskawie zostawił nam dom, chociaż ja nadal boję się, że w środku nocy wparuje do środka i karze nam się wynosić. Po nim można spodziewać się wszystkiego.
Od tego nieszczęśliwego wypadku, Anne zamieszkała z nami, dlatego nie dziwię się gdy widzę ją w salonie razem z moją matką.
-Angel, posiedzisz z nami?- pyta mam Harry'ego.
-Nie, pójdę się położyć…- szpczę cicho i idę n górę.
Mój pokój można by nazwać małym królestwem. Ogromny, cały zrobiony na biało, łóżko z czterema słupkami… Rzucam się na owy mebel i chowam głowę w poduszkach. Mój cichy płacz odbija się echem od ścian. Po chwili słychać go w całym pokoju…
TO JEST TAKIE..... DSHLDJSHMSINSFGSKASNASKNSKASMNJ
OdpowiedzUsuńZAKOCHAŁAM SIĘ C'; BOŻE, TO JEST PO PROSTU ZNÓW... DFOHDJMSDLDSMISDKNDJ *____* MAM JUŻ FAZĘ NA TO OPOWIADANIE <333
zauważyłam pewne błędy otograficzne.. ale nie będę zniechęcac. Pomysł ciekawy, i na pewno będzie z tego świetne opowiadanie. ;D Przed dodaniem go przeczytaj jeszcze raz popraw błędy. zastanów sie, może coś zmienisz. ; ) Bardzo ciekawi mnie opowiadanie i będę czytac ; )) Jeśli mogłabyś informuj mnie na TT o nowych dobrze ?
OdpowiedzUsuńKocham i Życzę Weny xx
@LouehParadise